Diset: Bycie twórcą to dawanie światu czegoś, czego nie może dać nikt inny.

Jak wiecie, HIRYO wspiera i żyje życiem ludzi pasji. Poprzednio prezentowaliśmy Wam sylwetkę Krzysztofa Weremy – lubelskiego fotografa. Dziś chcemy przedstawić Wam kolejną postać w ramach cyklu HIRYOpeople. Porozmawialiśmy z Disetem – lubelskim raperem, songwriterem i producentem muzycznym.

 HIRYO: Jak wyglądał przełomowy moment, w którym dowiedziałeś się, że odnalazłeś swoją pasję?

Diset: To chyba czasy pierwszej płyty Pezeta z Noonem – „Muzyka klasyczna”. Miałem około 12-13 lat. Usłyszałem, jak można w ciekawy i nowatorski sposób składać rymy, dodając do tego całą gamę prawdziwych i silnych emocji. Oczywiście pierwsze próby miały bardzo amatorski charakter, ale to był mniej więcej moment, kiedy zapragnąłem robić muzykę, w przyszłości pracować w studiu i na scenie.

 HIRYO: Jak Twoja pasja wpływa na codziennie życie?

Diset: Nakłada filtr przez jaki patrzę na rzeczywistość. Wszystko, co dzieje się w mojej głowie bez przerwy jest osadzone w kontekście tego, co robię. Pasja nie daje ani na chwilę o sobie zapomnieć. Słowa wciąż układają się w teksty utworów, a dźwięki w aranżacje i muzykę.

 HIRYO: Największy Twój sukces i porażka?

Diset: Dotychczas za największy swój sukces uważam ciepłe i względnie szerokie (jak na ówczesny status na scenie) przyjęcie albumu High Definition 2: Victoria i Pokój. Największą porażką są stracone dni i godziny, które mogłem poświęcić na muzykę, a straciłem na rzeczy zupełnie niepotrzebne. Ale nie ma sensu do tego wracać, wszystko da się nadrobić.

 HIRYO: Co jest najlepsze w tym, co robisz?

Diset: Możliwość wytworzenia wartości, która wcześniej nie istniała i nie zaistniałaby, gdybyś nie powołał jej do życia. Bycie twórcą to dawanie światu czegoś, czego nie może dać nikt inny – niezależnie od tego, na jakim poziomie jesteś, jaką to ma wartość artystyczną i co się dalej z tym dzieje. Już sam fakt tworzenia jest wystarczająco piękną nagrodą. Do tego interakcja z drugim człowiekiem, tworzenie więzi między Tobą, a odbiorcą. Niby banał, ale jest w tym coś głębokiego, kiedy jedna lub druga strona czuje się zrozumiana przez kogoś zupełnie obcego.

HIRYO: Jak myślisz, w jakim stopniu za sukcesy odpowiada talent, a w jakim ciężka praca?

Diset: W niemal stu procentach praca, ale mądra i ukierunkowana, a nie ślepa i katorżnicza. Nie sztuką jest mieć odciski na rękach od pracy, ale na stopach od dążenia do celu. Każdy ma jakiś talent, ale nie każdy ma tyle samozaparcia i wyczucia, żeby wypracować sobie odpowiednią ścieżkę rozwoju.

 HIRYO: Co było najtrudniejsze na początku drogi?

Diset: Brak zaplecza – ludzkiego, finansowego, technicznego. Zaczynasz w punkcie zero ze swoją zajawką i nie ma obok nikogo, kto pomoże, ani niczego, co ułatwi zrobienie czegokolwiek. Całe szczęście zawsze z czasem pojawiają się życzliwe osoby i nowe możliwości. A jeśli nie? Cóż, trzeba szukać dalej. Na tym etapie sporo osób odpada, a szkoda.

 HIRYO: Co w Twojej pasji jest najtrudniejsze do przezwyciężenia na co dzień i jak sobie z tym radzisz?

Diset: Najtrudniejsza jest ciągła konieczność kreacji, która właściwie jest też potrzebą. To dziwne zderzenie postawy „chcę coś stworzyć” z „mam kompletnie pusty umysł”. Najgorsze co może spotkać twórcę to wypalenie, martwy punkt, utrata „workflow”. Trzeba wtedy nastawić czułość w radarach wychwytywania inspiracji na bardzo wysoki poziom i jak najszybciej wrócić na odpowiednie tory.

 HIRYO: Co robisz w momentach, kiedy masz dosyć?

Diset: Nigdy nie mam dosyć. Czasem, naprawdę rzadko, myślę lub mówię w ten sposób, ale jeszcze zanim wypowiem takie zdanie do końca, już wiem jak bardzo jest absurdalne i niezgodne z prawdą.

 HIRYO: Czy jest coś, czego nie poświęciłbyś dla swojej pasji?

Diset: Moralność, własne zasady. Ale pasja nie wymaga takich poświęceń. Są jedynie sytuacje, kiedy możesz coś zrobić, ale wycofujesz się. Teoretycznie spowalniasz swój rozwój lub tracisz jakąś okazję, ale ważniejsze jest to, że zostajesz z czystymi rękoma. Do tego bliskie osoby. Ale te naprawdę bliskie rozumieją kim jesteś, co robisz i co się z tym wiąże. Jeśli nie, to cóż, chyba nie były nigdy naprawdę bliskie.

 HIRYO: Czy jest coś, dla czego poświęciłbyś swoją pasję?

Diset: Cała masa rzeczy – czas, zdrowie, pieniądze, często kontakty z innymi ludźmi. Powolna realizacja swojego planu to umiejętność ciągłego odsuwania korzyści w czasie.

HIRYO: Najbardziej niezapomniane wspomnienie związane z realizacją Twojej pasji?

Diset: To najbardziej niezapomniane pozwolę sobie zachować dla siebie :)

HIRYO: Największy komplement, jaki usłyszałeś na temat tego co robisz?

Diset: Mega ważne są dla mnie wiadomości, w których fani piszą, że moja muzyka pomogła im w jakiś szczególny sposób. Zrozumieć coś na swój temat, przetrwać jakiś trudny okres, albo wywołała jakąś dziwną, szczęśliwą lawinę wydarzeń. Wciąż takie historie to dla mnie delikatny szok – oczywiście pozytywny, niemniej jednak nagrywając płyty nie myślę nigdy w ten sposób i nie planuję tego, że dany utwór, czy zwrotka mają osiągać takie skutki. Ale cieszę się, że tak się dzieje.

HIRYO: Najmocniejsza krytyka, z jaką się spotkałeś na temat tego, co robisz?

Diset: Wiadomo, że najbardziej boli ta najmniej konstruktywna, szczególnie, jeśli wynika z niezrozumienia i ignorancji. Tym bardziej, jeśli są to na przykład bliskie Ci osoby.

HIRYO: Gdybyś nie mógł robić tego co robisz, czym byś się zajął?

Diset: Ciężkie pytanie. Chyba nie umiem na nie odpowiedzieć. Jest dużo aktywności, które sprawiają mi przyjemność i sporo obszarów, które mnie interesują, ale nie wyobrażam sobie niczego, co mógłbym wykonywać z zaangażowaniem równym muzyce.

 HIRYO: Czy jest ktoś, kim się inspirujesz?

Diset: Wszystkimi tymi, którzy mają pomysł na siebie i konsekwentnie go realizują. Od artystów światowego formatu po zwykłych ludzi z mojego otoczenia. Staram się od nich uczyć, czerpać inspirację, dobrą energię, podpatrywać, jak rozwiązują swoje problemy, jak pracują. Nie warto zwracać uwagi na tych, którzy nic nie wnoszą do naszego życia.

HIRYO: Jaka ostatnio przeczytana książka, obejrzany film lub wydarzenie było dla Ciebie inspiracją?

Diset: Jeśli chodzi o ostatnie lektury to „Psychologia sukcesu” Brian’a Tracyego. Muszę zaznaczyć, że nie jestem entuzjastą pseudo coachingu, wysypu trenerów rozwoju osobistego i masowo produkowanej przez ten rynek pseudoliteratury, ale tutaj tylko tytuł jest złudny. To mocna i sensowna lektura, przynajmniej w swojej większej części.

HIRYO: Jaki jest Twój ulubiony cytat?

Diset: Na ten moment będzie to Ryan Leslie. „Efficiency is really about shortening the time from inspiration to execution”. Sprawniejsze wdrażanie swoich pomysłów w życie, to coś nad czym warto pracować. Nawet jeśli nie są idealne, to lepiej, jak najszybciej je materializować. Czas nie czeka.

HIRYO: Do czego przywiązujesz najważniejszą uwagę w swoim ubiorze?

Diset: Uwielbiam kolor fioletowy, burgundowy, bordowy i wszystkie pokrewne. Staram się mieć jak najwięcej elementów w tych barwach, nie tylko na sobie, ale i w swoim bezpośrednim otoczeniu.

HIRYO: Jaki jest jeden – największy cel jaki sobie postawiłeś, i co masz zamiar zrobić, żeby go osiągnąć?

Diset: O tych kilku największych celach wie wąskie grono, które pomaga mi je realizować i postanowiłem na tym etapie realizacji nie mówić o nich szerzej. Jeszcze parę lat… Na ten moment najważniejsza jest praca nad albumem „High Definition 3: Drive” i danie z siebie wszystkiego na tej płycie to cel nadrzędny.

 Bluza ze zdjęcia: http://hiryo.eu/pl/go-boy/64-bluza-redeagle.html

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>