Krzysztof Werema: „Trzeba być w zgodzie ze swoimi słabościami”.

Jak wiecie, cenimy sobie ludzi pasji. Lubimy obserwować ich poczynania, cieszymy się z sukcesów i staramy się wspierać przy porażkach. Od czasu do czasu zdarza nam się również z nimi porozmawiać, aby pokazać Wam jak patrzą na rzeczywistość. Poniżej krótka wymiana zdań z cenionym, lubelskim fotografem – Krzysztofem Weremą.

HIRYOpeople - Krzysztof Werema

 

HIRYO: Jak wyglądał przełomowy moment, w którym dowiedziałeś się, że odnalazłeś swoją pasję?

Krzysztof Werema: Takich momentów było kilka, jak i pasji, które mam. Jeśli wiesz, że coś będzie dla Ciebie pasją to czujesz ten niesamowity wewnętrzny dreszczyk, wręcz ekscytacja, pojawia Ci się lekko diabelski uśmiech w kącikach ust. Często początkowo przegapiamy nasze prawdziwe pasje, które kształtują się na drodze samoistnej ewolucji, dopiero po upływie jakiegoś czasu możemy dostrzec, co nas tak naprawdę kręci.

 

H: Jak Twoja pasja wpływa na codziennie życie?

KW: Pasja jest u mnie ściśle powiązana z życiem, oraz moją pracą jako fotografa, podróżowaniem, ludźmi, dlatego utrata pasji byłaby równoznaczna z wypaleniem emocjonalnym, czego nigdy bym nie chciał. Twórcy potrzebują wielu bodźców, nie lubią stagnacji.

 

H: Największy Twój sukces i porażka?

KW: Największe sukcesy mam nadzieję jeszcze przede mną, a co do porażek, staram się ich nie rozpamiętywać, ale wyciągać konstruktywne wnioski. Bez porażki nie ma sukcesu, dlatego nie bójmy się porażek, ważne, aby się umieć  z nimi godzić :)

 

H: Jak myślisz, w jakim stopniu za sukcesy odpowiada talent, a w jakim ciężka praca?

KW: Talent jest zawsze potrzebny, ponieważ jest to tzw. „iskra boża”, która może nas odróżnić od większości ludzi robiących to samo, co my. Mówię „może”, ponieważ talent także jest łatwo zmarnować, ale praca to następne 70% sukcesu, o ile nie więcej. Najprostszy przykład to sportowcy, ileż talentów biega po boiskach klasy A, okręgówki, które tylko czekają na odpowiedni szlif, a ilu z nich kończy pijąc pod sklepem i rozmieniając się na drobne? Jest to uproszczenie, to, gdzie żyją, kto ich zauważy, ich determinacja na osiągnięcie sukcesu to tylko część wszystkiego.  Rada dla wszystkich: Twoja pasja musi być połączona z ciężką pracą, rozwojem, wtedy mamy szanse sukces :) . Sukces jest zawsze wieloskładnikowy i jego miara jest miarą naszych oczekiwań. Niektórzy potrafią się zadowolić sukcesem lokalnym, inni wolą sukces globalny, jak w powiedzeniu „czy lepiej być szczupakiem w dużym stawie, czy rekinem w oceanie?” Każdy sam sobie odpowie na to pytanie – apetyt rośnie w miarę jedzenia.

 

H: Co było najtrudniejsze na początku drogi?

KW: Najtrudniejsze jest ciągłe parcie do przodu oraz szukanie nowych wyzwań. Podnosząc poprzeczkę mierzymy się ze swoimi słabościami, tak naprawdę od siły naszego charakteru zależy co będzie dalej. Impuls może pojawić się znienacka, w moim przypadku największą inspiracją są ludzie, których poznaję oraz miejsca. Uwielbiam pracować z ludźmi, kiedy ktoś przychodzi do mnie na portret, czy inny rodzaj sesji, jestem w stanie to porównać do pracy na otwartym sercu, prawie, jak chirurg, otwieram coś co czasem jest przez daną osobę skrywane, ode mnie w dużej mierze zależy, jak przedstawię daną osobę, lub na ile pozwoli mi wniknąć do jej świata, uzewnętrznić, bym mógł zobaczyć jej prawdziwe oblicze. Zaufanie, więź tworząca się pomiędzy fotografem, a jego modelem jest w dużej mierze esencją udanego zdjęcia.

 

H: Co w Twojej pasji jest najtrudniejsze do przezwyciężenia na co dzień i jak sobie z tym radzisz?

KW: Rutyna, to jest to z czym trzeba walczyć :) Każdy artysta posiada sinusoidy twórczości, nie zawsze jest tylko „high”, ale także „low”, wiara w siebie oraz własne umiejętności pomaga przetrwać zły czas.

 

H: Co robisz w momentach, kiedy masz dosyć?

KW: Kiedy mam dosyć wszystkiego lubię uciec, tak tak uciec, traktuję to jak mentalną ucieczkę do miejsc lub ludzi, którzy dobrze mi się kojarzą, z którymi mam emocjonalny związek. Takimi miejscami dla  mnie są góry, innym razem  morze, czy sam środek lasu – czuły punkt. Kocham Roztocze od kiedy pierwszy raz spędziłem tam dłuższy czas na wykopaliskach archeologicznych z osobą, którą zawsze ceniłem, Marcinem Piotrowskim (tutaj byłoby wiele do opowiadania). W każdym razie Marcin był w dużej mierze protoplastą tego, że jestem teraz fotografem. Czasem trzeba pobyć samemu, lub z paczką przyjaciół. Ja jestem zwierzęciem stadnym, ale kocham też przebywać w samotności. To tak, jak z tym wilkiem na bluzie HIRYO, bardzo metaforycznie:  wilki łączą się w watahy, innym razem samotnie wydeptują ścieżki. Ważne jest, aby takie mentalne katharsis dało się zastosować w sytuacji kryzysowej, bo to ładuje nasze baterie dosyć skutecznie, przynajmniej w moim przypadku :)

 

H: Czy jest coś, czego nie poświęciłbyś dla swojej pasji?

KW: Bardzo ciężkie pytanie, jest taka jedna rzecz, poświeciłem być może cudowny rozdział swojego fotograficznego życia w Nowym Jorku. W 1999 roku dostałem ofertę wyjazdu, by być asystentem w dużym studio produkcyjnym,  wróciłem do Polski, bo tego wymagało zdrowie bliskich mi osób. Więcej  nie miałem sytuacji, kiedy czegoś nie mogłem poświęcić, chyba, że czas i niemożność bycia w kilku miejscach na raz, najgorsze jest to, że doba trwa tylko 24h :)

 

H: Najbardziej niezapomniane wspomnienie związane z realizacją Twojej pasji?

KW: Ludzie, kontakt z ludźmi, bądź zobaczenie czegoś, co jest tylko ulotną chwilą zatrzymaną na zdjęciu. Fotografia ma to do siebie, że daje Ci pole do popisu i możliwość zapamiętania czegoś w unikalny sposób. Dla mnie najpiękniejszą rzeczą jest chyba to, aby te chwile nie były zapamiętane samemu, uważam, że najlepiej oglądać wszystko z kimś bliskim,  by móc się podzielić wrażeniem danego momentu, aczkolwiek nie zawsze mamy taką możliwość. Wspólne przeżywanie wzbogaca :)

 

H: Najmocniejsza krytyka, z jaką się spotkałeś na temat tego, co robisz?

KW: Oh, to jest wliczone w ryzyko, kto nic nie robi nie spotka się z krytyką. Miała miejsce kiedyś taka sytuacja, nawet niejedna gdzie zostałem mocno skrytykowany, ale nie przypominam sobie szczegółów :). Konstruktywna krytyka może dać pozytywny oddźwięk i zmusić nas do większej kreatywności, innego spojrzenia na to, co robimy. Ludzie obserwujący z boku często mogą powiedzieć o Nas wiele trafnych wniosków, ale też niekoniecznie prawdziwych.

 

H: Gdybyś nie mógł robić tego co robisz, czym byś się zajął?

KW: Gdyby nie fotografia to pewnie jeździłbym po świecie, jako przewodnik turystyczny, organizował ekstremalne wyprawy i robiłbym biznes z Azjatami.

 

H: Czy jest ktoś, kim się inspirujesz?

KW: Uważam, że jest wielu świetnych fotografów, oraz innych artystów, którzy wpływają na różne etapy naszej twórczości. Lubię zdjęcia Erwina Olafa za świetne łączenie grafiki i światła, oraz pomysły,  Stevena Kleina za odważne sceny i bezkompromisowość,  Szymona Brodziaka za styl, mógłbym tak wymieniać i wymieniać :)

 

H: Jaka ostatnio przeczytana książka, obejrzany film lub wydarzenie było dla Ciebie inspiracją?

KW: Ostatnio czytam książkę o ludach Kaukazu Oliviera Bollougha  „Niech świat rozbrzmiewa naszą chwałą”. Dostałem ją w prezencie, pokazuje historie bliskiego mi Kaukazu z perspektywy człowieka Zachodu, gdyż autor jest Walijczykiem, który wyjechał na wiele lat do Rosji. Ogólnie lubię czytać reportaże, zwłaszcza o Wschodzie, z naszych autorów prym wiedzie tutaj Jacek Hugo-Bader, polecam :) . Za kilka dni wybieram się na film „Barany, czyli opowieść islandzka”, myślę, że będzie to  kawał dobrego kina, dodatkowym smaczkiem jest polska współprodukcja.

 

H: Jaki jest Twój ulubiony cytat?

KW: A fructibus eorum cognoscetis eospo owocach ich poznacie.

 

H: Do czego przywiązujesz najważniejszą uwagę w swoim ubiorze?

KW: Największa uwagę przywiązuję do stylu, jednym słowem lubię się ubrać zależności od wagi wydarzenia, nie są mi obce podarte jeansy i koszula grunge, lubię ekstrawaganckie pełne stylu marynarki na oficjalne okazje, kocham muchy, w sumie jestem po trosze znany z tego, że zakładam muchę na oficjalne spotkania. Dużo uwagi poświęcam szczegółom, lubię jak ubrania są wykończone ciekawymi detalami.

 

H: Jaki jest jeden – największy cel jaki sobie postawiłeś, i co masz zamiar zrobić, żeby go osiągnąć?

KW: Cel, to jest coś, do czego niby każdy dąży, cel życiowy? Być szczęśliwym :)  Aby to osiągnąć trzeba być w zgodzie ze swoimi słabościami i otaczać się odpowiednimi ludźmi, którzy też będą częścią naszego szczęścia.
Cel zawodowy? Ciągle się rozwijać, bardzo chciałbym oprócz fotografii komercyjnej móc poświecić się w większej mierze fotografii kolekcjonerskiej oraz własnym projektom. Jak wyjdzie zobaczymy :)

 

Bluza ze zdjęcia: http://hiryo.eu/pl/go-boy/60-bluza-redwolf.html

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>